czwartek, 8 maja 2014

REFLEKSJA NAD OSTATNIM ARTYKUŁEM KARLA STEHLINA

"Filius Ecclesiae" - taki tytuł nadał swojemu ostatniemu artykułowi Karl Stehlin, w którym to głosi on swoją
kolejną starą tyradę przeciwko sedewakantyzmowi, i deklaruje synowskie oddanie błaznowi Bergoglio. Przestrzega przed kierowaniem się emocjami, zaleca takt i opanowanie, zaprasza do współdziałania kolejnych ludzi ,,w dziele katolickiej Tradycji'' (którzy tradycyjnie już, po kilku latach pójdą szukać gdzie indziej przygód) i jak zwykle podciera sobie usta Najświętszą Dziewicą, Która wg. niego już niedługo wszystko ma uporządkować. Podkreśla w tym miejscu konieczność cierpliwości w dobie obecnego ,,kryzysu w Kościele'' (stary i wypróbowany przez niego trik w polemice z ludźmi kierującymi się zdrowymi, emocjonalnymi odruchami). Przyznam osobiście że czytałem ten tekst z mocnym zmęczeniem, uważam ostatnie teksty żydowskiego prymitywa Jerzego Urbana za o wiele większej wartości... Ten ostatni w swoim szmatławcu napisał, że ostatnia hucpa z 27 kwietnia zadymiła doszczętnie mózgi Polakom, dla których Wojtyła stoi obecnie wyżej od samego Boga (Którego istnienie nota bene Urban neguje, niemniej jednak spostrzegawczość tego nieszczęsnego człowieczka jest warta uwagi).
Karl Stehlin idzie nieprzerwanie w zaparte, jest opanowany i ma bogaty warsztat socjotechniczny - ma wspaniałe predyspozycje do pracy w wywiadzie (nie zamierzam tutaj czegokolwiek insynuować) - to bardzo zdolny i inteligentny człowiek który na podobieństwo Henry'ego Kissingera nigdy nie traci zimnej krwi -zawsze stoi na niezmiennej linii i przed nikim nie kapituluje, potrafi nawet wyjść naprzeciw swoim przeciwnikom, byle tylko nie stracić do reszty twarzy. Za to go szanuję, bo przeciwnika szanować należy. Jest jednak wielkim kłamcą i manipulatorem, i dopóki mieszka on na naszej polskiej ziemi by niszczyć wszelkie resztki przedsoborowego katolicyzmu, ja broni w walce z tym człowiekiem nigdy nie złożę. Jego ostatni artykuł jest napęczniały od sofizmatów, i wkręca bliżej niezorientowane osoby w szpony niebezpiecznej sekty, która rości sobie prawo do monopolu na Tradycję i kapłaństwo - dwa fundamenty Kościoła katolickiego.
A więc na samym wstępie Karl Stehlin walczy ze stanowiskiem sedewakantystycznym. Podkreśla z całą siłą że katolicyzm nie może istnieć bez odniesienia do Rzymu gdzie ma swoją siedzibę ,,papież''. Ja pytam się -KTÓRY ,,PAPIEŻ''? TEN EMERYTOWANY HERETYK OCZEKUJĄCY NA WSTĄPIENIE DO KRÓLESTWA LUCYFERA CZY TEN BŁAZEN KTÓRY KOMPROMITUJE I SZKALUJE CAŁĄ WIELKĄ HISTORIĘ PAPIESTWA? O ile wiem, gdzie jest dwóch ,,papieży'' tam nie ma żadnego papieża... Autor pisze dalej, że FSSPX w żadnym wypadku nie tworzy schizmatyckiej hierarchii i honoruje władze religii Novus Ordo. Pytam - KTO DAJE WAM MANDAT DO TWORZENIA WASZYCH STRUKTUR ? BERGOGLIO? RATZINGER? MOŻE DAŁ GO WAM WOJTYŁA? Jeśli opieracie się na kodeksie z 1917 r. to zwyczajnie oszukujecie zwykłych ludzi - WY NIE UWAŻACIE TEGO KODEKSU ZA WIĄŻĄCY, WY MACIE WŁASNY KODEKS SYNTETYCZNY Z KODEKSEM WOJTYŁY Z 1983 r. JAK WRESZCIE NIE NAZWAĆ WASZEJ POSTAWY SCHIZMATYCKIM SEKCIARSTWEM, KIEDY WASI KSIĘŻA JUŻ NIEJEDNOKROTNIE ,,EKSKOMUNIKOWALI'' (NAWET TELEFONICZNIE!) ZWYKŁYCH WIERNYCH ZA POGLĄDY ANTYPRZYŁĄCZENIOWE W LINI BP. WILIAMSONA LUB SEDEPRYWACJONISTYCZNE? W CZYIM IMIENIU MIAŁY MIEJSCE TE ,,EKSKOMUNIKI''? 
Karl Stehlin pisze dalej, że FSSPX odrzuca masońską ideę wolności religijnej która zrównuje Kościół z fałszywymi sektami. Na pierwszy rzut oka pełna ortodoksja. DLACZEGO JEDNAK STEHLIN NIE ODPOWIE NA JEDNO PROSTE PYTANIE - NA JAKIEJ PODSTAWIE FSSPX UZNAJE ,,WAŻNOŚĆ'' TZW. ,,ŚWIĘCEŃ I KONSEKRACJI'' Z PRZEŁOMU LAT 60' I 70' OPRACOWANYCH PRZEZ MASONÓW POD BŁOGOSŁAWIEŃSTWEM OCHRZCZONEGO SCYZORYKIEM MONTINIEGO - ANTYPAPIEŻA PAWŁA VI? Czy jedynym powodem tej postawy jest obawa przed pogróżkami pana Foxmana i zależność finansowa od niemieckiego syjonisty Maximiliana Kraha? I WY UWAŻACIE SIĘ ZA SPADKOBIERCÓW OJCA MAKSYMILIANA M. KOLBEGO KTÓRY W WALCE Z ŻYDOMASONERIĄ BYŁ GOTÓW NA WSZELKIE, NAWET NAJWYŻSZE OFIARY? PROSZĘ NIE OBRAŻAĆ PAMIĘCI O. KOLBE!!!

Karl Stehlin wyraża następnie mocno udawane ubolewanie z powodu ,,prześladowań'', jakich od lat doznaje ,,katolicka Tradycja'' ze strony ,,hierarchów'' religii Novus Ordo. Lefebryści bardzo pragną być przez nich ,,zrozumiani'', pragną ich ,,nawrócenia''. Czy jednak nie jest bardziej prawdopodobne a wręcz pewne że cała ,,hierarchia'' religii Novus Orda a zwłaszcza jej twórcy działali i dotąd działają z pełną premedytacją? WSZYSCY KTÓRZY TWORZYLI RELIGIĘ NOVUS ORDO MIELI DOSKONAŁĄ FORMACJĘ TOMISTYCZNĄ, ZNALI I ZNAJĄ DO TEJ PORY BARDZO DOBRZE I PRAWDZIWĄ FILOZOFIĘ, I PRAWDZIWĄ TEOLOGIĘ - I NIKT BARDZIEJ OD NICH NIE JEST ZDETERMINOWANY BY JEJ ZNAJOMOŚĆ ZNIKNĘŁA Z POWIERZCHNI ZIEMI! - postawa Karla Stehlina jest śmieszna, lecz dla bliżej niezorientowanego czytelnika wydaje się być mocno szlachetna - Karl Stehlin to jednak cwany lis i wie bardzo dobrze jakich słów ma tutaj użyć by zaludnić swoje kaplice kolejnymi turystami.

Nasz ,,Niemiec'' broni postawy Menzingen i minionych ,,rozmów z Rzymem''. Twierdzi że ,,misją'' Bractwa było ,,przypomnienie'' Rzymowi jego ,,posłannictwa''. Większej ekwilibrystyki intelektualnej chyba nikt nie jest w stanie dokonać! Karl Stehlin wie bardzo dobrze, że MASONERIA WATYKAŃSKA ZNA PRZEDSOBOROWĄ DOKTRYNĘ NIE GORZEJ, A MOŻE I LEPIEJ OD NIEGO A CAŁE TE ,,ROZMOWY'' NIE BYŁY NICZYM INNYM JAK OPRACOWYWANIEM FUZJI MIĘDZY LOŻĄ MENZINGEN A LOŻAMI WATYKAŃSKIMI... On tego nigdy na głos nie powie - swoim milczeniem potwierdza tylko ,,oczywistą oczywistość'' jak to novusordowiec Najmowicz bawiący się w księdza ma w zwyczaju pisać w polemikach z myślącymi w miarę samodzielnie na administrowanym przez siebie neobractwowym forum internetowym...

W artykule jest wspomnienie że ,,katolicka Tradycja'' ma zająć kiedyś swoje miejsce w ,,Kościele''. CO AUTOR PRZEZ TO ROZUMIE? CO MA ZNACZYĆ TA POWIERZCHOWNOŚĆ W WYRAŻANYM PRZEZ NIEGO TWIERDZENIU? ,,Eklezjologia'' FSSPX coraz bardziej zbliża się do latitudynarystycznej heretyckiej koncepcji eklezjalnej potępionej przez Piusa IX, która głosiła że Kościół święty składa się z Kościoła katolickiego, anglikańskiego i cerkwi prawosławnej - na dzisiejszą rzeczywistość loża Menzingen zakłada że Kościół święty składa się z dwóch składowych części - ,,hierarchii'' religii Novus Ordo i awangardy stworzonej przez śp. arcybiskupa Lefebvre - wszyscy inni a zwłaszcza sedewakantyści to ,,mordercy dusz'', ,,odszczepieńcy'', nie mówiąc już o innych inwektywach których się u nich można soczyście nasłuchać...
,,Przełożony na Polskę i Europę Wschodnią'' deklaruje i zachęca do miłości i oddania religii Novus Ordo, zaleca synowską miłość do Bergoglio, i tłumaczy po raz enty dlaczego należy stawiać mu opór, przy jednoczesnym ,,honorowaniu'' jego pontyfikcji. Po raz kolejny przypomina mi się scena z filmu "CK Dezerterzy" kiedy pan oberleutnant von Nogay leżał po nieprzyjemnej przygodzie w klozecie w szpitalu, i tamtejsi psychiatrzy próbowali mu wmówić że kura, którą widzi na obrazku jest osłem - film ten zdaje się nie odbiegać daleko od rzeczywistości - sofistyka i manipulacje Karla Stehlina dają mu dobre perspektywy do pracy w szpitalu psychiatrycznym.
,,Kierujemy się miłością do Kościoła'' - pisze pan doktor psychiatrii eklezjalnej Karl Stehlin, specjalista od ,,choroby sierocej'' na którą wg. niego cierpią sedewakantyści. Wzmiankuje że katolicy mają prawo do sakramentów udzielanych w tradycyjnym rycie - SZKODA TYLKO ŻE NIE PODKREŚLA TEŻ, ŻE KATOLICY MAJĄ ABSOLUTNE I NIEZBYWALNE PRAWO DO SAKRAMENTÓW BEZSPRZECZNIE WAŻNYCH, A NIE POSŁUGI KONOWAŁÓW UBRANYCH W SUTANNY KTÓRZY BAWIĄ SIĘ W ,,ODPRAWIANIE MSZY ŚWIĘTEJ'' - CZYNNOŚCI DO KTÓREJ NIE MAJĄ ABSOLUTNIE ŻADNEGO PRAWA BEZ POWTÓRZENIA PRAWDZIWYCH ŚWIĘCEŃ KAPŁAŃSKICH!
Śmiać mi się chciało kiedy nasz drogi autor wspomniał o przygodzie z pewnym ,,księdzem'' który chciał ,,odprawić'' Novusa w bractwowym przeoracie podczas okrojonych rekolekcji ignacjańskich. Odmówiono mu. Uważam że postąpiono niesłusznie. Skoro ksiądz Szydłowski przed rokiem tak mocno podkreślał ,,ważność'' Novus Ordo, to nie powinni oni teraz widzieć najmniejszego problemu w celebrowaniu tego masońskiego obrzędu - skoro są ,,synami Kościoła'', tym bardziej winni uznać ,,promulgowane'' prawa i obrzędy z ostatniego pięćdziesięciolecia. ,,Ksiądz'' religii Novus Ordo obiecał że do następnych rekolekcji ,,nauczy się''odprawiać Tridentinum, by potem już bez przeszkód pełnić ,,gościnną posługę'' w bractwowym przeoracie. Ja radziłbym mu wybrać jedną spośród dwóch opcji - poszukać prawdziwych tradycjonalistów i (jeśli ma powołanie!) tam przejść pełną formację seminaryjną,  zakończoną prawdziwymi święceniami albo... zwyczajnie założyć dżinsy i poszukać sobie żony - bo tak naprawdę nie jest przecież żadnym kapłanem! Widzimy kolejny przykład potwornego, wręcz diabolicznego oszustwa Karla Stehlina - ON WIE BARDZO DOBRZE ŻE ŚWIĘCONKA NOVUS ORDO TO ATRAPA ŚWIĘCEŃ PRAWDZIWYCH, KATEGORYCZNIE NIE UZNAJE KONIECZNOŚCI POWTÓRZENIA ŚWIĘCEŃ SUB CODITIONE WŁAŚNIE DLA DOBRA LUDZKICH DUSZ - JEGO RELIGIĄ JEST NOVUS ORDO, A SWOJĄ MISJĘ DLA LOŻY WATYKAŃSKIEJ PEŁNI NIE GORZEJ OD AGENTA J23!
,,Dziś Rzym sam potrzebuje pomocy bo zagubił swoją rzymską tożsamość.'' - kolejne tłumaczenie gojom jak należy posługiwać się nożem i widelcem! Skoro Herr Stehlin tak dużo mówi o czasach ostatecznych, pozwolę sobie zacytować przepowiednie prawdziwego świętego syna Kościoła, Franciszka z Asyżu - ,,Przy końcu czasów Rzym powróci do dawnej pogańskiej chwały i wyrzuci Papieża ze swoich granic.'' - potworne spoganienie Rzymu i ustawiczne znieważanie papiestwa po likwidacji przez masonerię Państwa Kościelnego w 1871 r. jest faktem historycznym, z którym nie da się polemizować, niemal sto lat potem fartuszkowi bracia w sutannach zlikwidowali powszechnie Przenajświętszą Ofiarę Mszy Świętej, wprowadzając na jej miejsce ,,obrzęd'' wołający o pomstę do nieba. W tym miejscu należy pamiętać o kolejnych przepowiedniach wielkich świętych i mistyków - za swoje spoganienie gród Romulusa ma podzielić los Jerozolimy po śmierci Chrystusa Pana - ,,non reliquetur hic lapis super lapidem qui non destruetur''. Pytamy więc - KIEDY WG. KARLA STEHLINA RZYM MA ZNOWU ODZYSKAĆ ,,SWOJĄ TOŻSAMOŚĆ''?
FSSPX ma w zwyczaju żonglować różnymi pojęciami w wiadomych sobie celach, często zwłaszcza ich kapłani odwołują się do objawień fatimskich jako antidotum na obecną biedę duchową i materialną. ZAPOMINAJĄ JEDNAK ŻE ŻYJEMY W CZASACH POST-FATIMSKICH I CAŁA FATIMA JEST JUŻ DAWNO ZAMKNIĘTĄ SPRAWĄ - DWAJ OSTATNI PIUSOWIE NIE POŚWIĘCILI ROSJI W ŁĄCZNOŚCI ZE WSZYSTKIMI BISKUPAMI A ŻĄDANIE MATKI BOŻEJ DOTYCZYŁO WYŁĄCZNIE ICH PONTYFIKATÓW! SAMA TREŚĆ TRZECIEJ TAJEMNICY NIE JEST KONIECZNA DO POZNANIA - WYSTARCZY ROZEJRZEĆ SIĘ WOKOŁO SIEBIE BY WIEDZIEĆ, CO JEST W NIEJ ZAWARTE - JESTEŚMY ŚWIADKAMI SPEŁNIENIA STRASZLIWYCH PROROCTW ŚWIĘTEGO PAWŁA APOSTOŁA O PRELUDIUM ANTYCHRYSTA, A JEDYNE CO MOŻEMY OBECNIE UCZYNIĆ, TO BŁAGAĆ PRZEZ POKUTĘ I MODLITWĘ MAJESTAT STWÓRCY BY PRZYJŚCIE SYNA ZATRACENIA NASTĄPIŁO MOŻLIWIE JAK NAJDALEJ W CZASIE! O tej jakże gorzkiej prawdzie Karl Stehlin nie chce nic mówić - psuje mu ona jego image i ,wzięcie'' u ludzi...
Wśród środków zaradczych, których autor ma całą masę, poleca czytelnikom na pierwszym miejscu modlitwę za pseudopapieża Bergoglio i jego świtę - i to modlitwę jak najgorętszą. My, katoliccy sedewakantyści, którzy jesteśmy dumni kiedy określa się nas integralnymi tradycjonalistami, my w każdy Wielki Piątek rokrocznie modlimy się za wszystkich heretyków i odszczepieńców, również za działającego z pełną premedytacją Karla Stehlina o jego nawrócenie. Modlimy się za nich bardzo gorąco lecz nigdy nie uznamy ich autorytetu, gdyż jest on czystą iluzją - mamy ponad tuzin prawdziwych ważnie konsekrowanych biskupów rozproszonych na całym świecie, którzy wraz z kapłanami i zwykłymi świeckim kontynuują misję Kościoła katolickiego - Kościoła jedynego który nigdy nie utraci swej tożsamości - czyli Ducha Świętego!
Jak już dawniej wspomniałem, biskupi FSSPX są już o 26 lat starsi, a wszelkie pogłoski o dalszych konsekracjach z ich grona można na dobrą sprawę włożyć między bajki, dotyczy to również niereformowalnego biskupa Wiliamsona. Sedewakantyści nie zamierzają złożyć broni aż do końca tego świata,  i dalsze święcenia biskupie w ich gronie to tylko kwestia czasu, biskupi od abp. Lefebvre'a żyją już tylko w świecie wspomnień i sentymentalnej śpiączki - TYM PANOM JUŻ DZIĘKUJEMY!
Dziękujemy również Karlowi Stehlinowi za jego nietuzinkowy wkład w tworzenie w Polsce ,,dystryktu''
Bractwa - termin ten żywo przypomina jednostkę administracyjną z czasów istnienia rezerwatu dla Polaków, o nazwie Generalne Gubernatorstwo. Dziękujemy za całokształt pracy artystycznej, zwłaszcza za niszczenie kapłaństwa, przez pozbawianie zwykłych ludzi prawdziwej opieki duszpasterskiej, którą powierza konowałom z Novus Ordo. Za wysyłanie par narzeczonych na śluby w indulcie, a tym samym skazywanie ich na ewentualne ,,sądy biskupie'' religi Novus Ordo. Dziękujemy mu za zniszczenie dzieła pani Tombacherowej w podwarszawskim Józefowie i wiele, wiele innych rzeczy, które ma na sumieniu, a które na finiszu jego ,,apostolatu'' w Polsce należy jak najgłośniej oznajmić,  ku przestrodze dla przyszłych pokoleń. Zapyta ktoś, dlaczego człowieka który przyjął ważne święcenia kapłańskie z rąk abp. Lefebvre'a w 1988r. nie tytułuję ksiądz czy kapłan? Z prostego powodu - Karl Stehlin nie jest kapłanem Kościoła katolickiego, tylko jego atrapy - schizmatyckiej sekty, która jest w ścisłej łączności z watykańską masonerią - św. Cyprian uczył że schizmatycy w przypadku przyjęcia święceń w schizmie nie mają prawa pełnić funkcji kapłańskich, lecz w przypadku konwersji na łono Kościoła mają być traktowani jak zwykli świeccy (i taka praktyka była często stosowana w historii) - taki los zapewne spotka tego człowieka w przypadku ewentualnej restauracji Papiestwa - jego i całą klikę z Menzingen łącznie z biskupem Fellayem, kto wie czy i nie kolejna, prawdziwa już ekskomunika... To wszystko jest smutne - bractwo założone przez abp. Lefebvre w pierwszych latach swego istnienia było bezdyskusyjnie jednym z czołowych bastionów oporu w walce z religią Novus Ordo, by z czasem przez bezmyślność swego założyciela przerodzić się w zwykłą sektę. Niemniej jednak każdy z nas winien modlić się o spokój duszy abp. Lefebvre - on z pewnością ma bliżej do nieba od aktora z Wadowic!
A my tymczasem bierzemy mop z wiadrem by zmyć wypociny naszego Karla - trudzi się on i męczy by utrzymać na powierzchni system, który z góry jest skazany na sromotną klęskę. Jego wysiłek w tym celu jest iście syzyfowy, lecz w końcu wszystko to skończy się cyrkiem podobnym do postawienia krowy na tafli zamarzniętego jeziora...

MARCUS ATILIUS REGULUS
Za:  http://tenetetraditiones.blogspot.com/2014/05/mop-i-wiadro-czyli-refleksja-nad.html#more